Prof. Bhakdi w wywiadzie o „koronaszaleństwie”: o bezsensowności i szkodliwości „lockdownu”, danych naukowych nt. Covid-19, odbieraniu praw obywatelskich, „drugiej fali” i szczepionce

Prof. Sucharit Bhakdi, jeden z pierwszych niemieckich uczonych, który wystąpił przeciwko działaniom rządu w imię walki z „pandemią”, udzielił 29 kwietnia wywiadu doktorowi Ferdynandowi Wegscheiderowi na antenie Servus TV. Wywiad specjalny został zatytułowany: „Koronaszaleństwo bez końca?” Poniżej tłumaczenie wywiadu.

Dr Ferdinand Wegscheider: Panie Profesorze Bhakdi, Profesor jest renomowanym lekarzem, badaczem, który przez całe dziesięciolecia nauczał przyszłych lekarzy. Od kilku lat Pan Profesor jest właściwie na emeryturze. Po tym, jak Profesor wyraził krytykę śródków przedsięwziętych w związku z koronawirusem, został Pan Profesor w wielu mediach zaatakowany. W wątpliwość podano też Pańską wiedzę. Czy Pan Profesor żałuje, że zajął stanowisko w tej sprawie?

Prof. dr med. Sucharit Bhakdi: Oczywiście, że nie. Gdyż zająłem stanowisko nie po to, żeby kogoś krytykować, ale dlatego, że uważałem to za mój obowiązek. Wie Pan – jeśli coś nie przebiega prawidłowo w jakimś kraju i jeśli się myśli, że nasi bliźni są ofiarami niesprawiedliwości, wtedy jako obywatel tego kraju mam obowiązek powstać i powiedzieć, co o tym myślę. Wyraziłem krytykę, ale ta krytyka nie była destruktywna, ale konstruktywna. I tak pozostaje aż do dzisiaj. 

– Wielu krytyków posunięć rządowych, które spowodowały niemalże likwidację gospodarki, stwierdziło, że w pierwszych dwóch tygodniach były one usprawiedliwione, ale z dzisiejszego punktu widzenia już takie nie są. Dlaczego?

– Opinie, czy lockdown ma sens, od samego początku były zróżnicowane. Nawet WHO ostatniej jesieni napisało, że lockdown nie będzie funkcjonować. Dlaczego nagle po trzech miesiącach zmieniła zdanie, pozostaje jej tajemnicą. Nigdy nie byłem zwolennikiem takiego rozwiązania, ale miałbym dla niego zrozumienie podczas pierwszych tygodni. Dlatego wielokrotnie mówiłem, że nie można z tego powodu czynić rządowi zarzutów. Ale, wie Pan, jest faktem – i zostało to jasno stwierdzone przez prof. Homburga, że epidemia już opadała, kiedy wprowadzono lockdown. To nie było według mnie w porządku i dlatego zabrałem głos w tej sprawie. Pod koniec marca epidemia już była w fazie opadającej. I nadal opada. Jest to faktem mimo różnych przeciwnych wypowiedzi. Dlatego lockdown miał bardzo wątpliwe znaczenie. Zresztą lockdown powinien zostać zniesiony przed dwoma tygodniami albo dziesięcioma dniami.

– Ale to się nie zgadza z argumentacją wielu rządów, że właśnie dzięki lockdownowi epidemia tak szybko znalazła się w fazie opadającej.

– Myślę, że jest oczywiste, że ten lockdown nie przyniósł żadnych pozytywnych owoców. Wprowadzony został za późno. Jeśli zupełnie trzeźwo spojrzymy na Szwecję, jest ona jedynym krajem, który miał odwagę działać w inny sposób niż wszystkie inne. I nic specjalnego nie miało miejsca w Szwecji. Liczby zmarłych na koronawirus są podobnie niskie jak w Niemczech. Cały ten chaos był zbyteczny.

[Komentarz COVID1984PL: oczywiście jest w Europie jeszcze Białoruś, a na świecie i inne kraje, które nie zaaresztowały swoich obywateli.]

– Te shutdowny zostały narzucone przez rządy pod pretekstem, że ten koronowirus jest szczególnie niebezpieczny. Dlatego podstawowym pytaniem pozostaje: Jak niebezpieczny jest naprawdę ten wirus?

– Kiedy po raz pierwszy zabrałem głos, poruszyłem właśnie tę kwestię. Powiedziałem, że dopóki nie mamy rzeczywistych danych, nie powinniśmy nic robić. Operacje matematyczne na wysokich liczbach są w najwyższym stopniu tylko spekulacją. Na ich podstawie nie można podejmować tak doniosłych decyzji. I pierwsze pytanie to pytanie, które postawiłem pani kanclerz: Jak rozróżniacie między kimś, kto trafił do szpitala z powodu koronawirusa, a tym, który tam trafił z koronawirusem? A drugim pytaniem było: Jak rózróżniacie kogoś, kto umarł z koronawirusem, od tego, który umarł na koronawirusa? I dopóki tego nie wyjaśnimy, przewidywania matematyczno-statystyczne nic nam nie dają. Liczba nowych zarażeń w zasadzie nic nam nie mówi. Chcę powiedzieć coś, co już powiedziałem: Jakiś wirus może być bardzo niebezpieczny. Np. wścieklizna. Jeśli człowiek jest chory na wściekliznę, ten człowiek umrze. Jeśli jest milion osób chorych na wściekliznę, ten milion umrze. Oczywiście Covid leży gdzieś pośrodku. Ale gdzie? Stwierdzenie tego było właściwie obowiązkiem. Ten obowiązek nie został wykonany ani prez lekarzy, ani przez ministerstwo zdrowia. Wykonanie tego obowiązku było pierwszą rzeczą, jaka powinna być zrobiona. Do dzisiaj tego nie zrobiono. Mimo to mamy teraz wystarczająco dużo danych, aby stwierdzić, że koronawirus nie jest niebezpiecznym społecznie wirusem. Jako że było już dosyć danych, prawdopodobnie najlepszy badacz w tej dziedzinie Jan Ioannidis  ze Stanfordu zajął się tym problemem, przez co nas uczy jak należy postępować w sposób naukowy. 4 kwietnia powiedział, że zebrał i przeanalizował dane.

– Musimy chyba szerszej publiczności wyjaśnić, kim jest Jan Ioannidis. Jest on profesorem Stanfordu i jednym z najbardziej cytowanych naukowców świata. Za swój dorobek naukowy był wielokrotnie nagradzany i przed kilkoma dniami opublikował swe studium.

– Na mnie ten człowiek robi duże wrażenie. Co zrobił? Cały świat nie rozróżnia między „z” i „na”. Ale mimo to z danych możemy wyciągnąć kilka wniosków. On zapytał: Ile osób powyżej 80. roku życia podlega ryzyku śmierci na Covid-19 podczas tej epidemii? Do 4 kwietnia liczba ta wynosiła 2 na 10 000. To znaczy, że spośród 10 000 osób powyżej 80. roku życia dwie umarły na Covid-19. Jeśli spojrzymy, ilu ich jest dzisiaj, czyli dwa trzy tygodnie później, liczba ta wynosi 7. Policzyłem to. Jeśli powiecie, że siedmiu to siedmiu za dużo, gdyż każdy umarły jest przyczyną żałoby, to ja mówię: Zgadza się. Ale trzeba tę liczbę widzieć w relacji do innych liczb, które istnieją. Jeśli należylibyśmy do żyjących w Niemczech osób powyżej 80. roku życia, jakie byłoby prawdopodobieństwo, że umrzemy? Około 1200 na 10 000. Gdyż nasze życie wraz z setką lat jest właściwie skończone. I jeśli z tych 1200 na 10 000 osób 10% umrze w tym roku na infekcje układu oddechowego, w szpitalach albo poza szpitalami, mamy 120 osób na 10 000. Jeśli te 120 osób porównamy z 7, 8 osobami, które umrą na Covid, to te liczby są znośne, gdyż liczba zmarłych na Covid nie wzrośnie astronomicznie. Zostanie raczej przy obecnych liczbach, albo troszeczkę wzrośnie – na 8, 9, 10. To oznacza, że mamy 120 osób zmarłych na infekcje układu oddechowego, a Covid-19 dorzuci być może jeszcze 10 osób. Albowiem, jak wiadomo, epidemia się kończy. Kiedy już nie będzie Covid-19, pojawią się inne. Pojawią się bakteryjne zapalenia płuc, jesienią przyjdzie grypa, Liczba drobnoustrojów powodujących choroby układu oddechowego i groźnych dla starszych osób nie jest wcale krótka. Jest ich 6-10, o których przyszły lekarz się uczy, i powinno być dla każdego oczywiste, że ten koronawirus wpisuje się na listę tych 10 drobnoustrojów, które tu odgrywają swą rolę. Nic mniej, nic więcej.

– Panie Profesorze, gdy się tego słucha, można odetchnąć i pomyśleć, że wszystko będzie dobrze. Ale mimo to w licznych krajach, także w Austrii, upowszechnia się informacje, które mówią: uwaga, uwaga, uwaga! To jeszcze się nie skończyło. Przyjdzie druga fala. Być może nawet trzecia fala. Mówi się ludziom, że powrót do normalności będzie możliwy tylko wtedy, kiedy będzie szczepionka.

– Ojojoj. Teraz dochodzimy do bardzo delikatnego tematu. Na początek: uważam taką dezinformację w stosunku do społeczeństwa za nieodpowiedzialną. Nie ma żadnego powodu do twierdzenia, że ta epidemia znowu się rozpali. Epidemia to ograniczone w czasie rozprzestrzenianie się jakiejś infekcji. Ograniczone w czasie. Jeszcze nigdy nie było drugiej fali w przypadku epidemii. W 1918 r. sytuacja było bardzo szczególna i nie można jej porównywać z obecną. Ten, kto tak czyni, nie nauczył się infekcjologii. Dlaczego epidemia miałaby powrócić? Przypuszczam, że kiedy przeprowadzi się testy na przeciwciała, okaże się, że znacznie więcej osób było zarażonych tym koronawirusem niż się to teraz wydaje. W wielu krajach dokonuje się takich testów, między innymi też w Austrii. Proponowałbym, aby przetestowano osoby starsze, te powyżej 65 lat. Jeśli wtedy się zobaczy, że także te starsze osoby mają przeciwciała, że bez szkód przeszły przez tę infekcję, odbierze się ludziom lęk. Gdyż obecne wywoływanie lęku uważam za nieznośne. Nie jest w porządku, że tylko dlatego, że jakaś osoba jest starsza, wywołuje się w niej lęk: „Proszę nie podchodzić za blisko, moje dzieci, moje wnuki nie mogą chodzić do szkoły, bo ze szkoły przyniosą wirus, a wtedy ja się zarażę i umrę”. To jest coś tak nieodpowiedzialnego. Teraz bedę ostrzejszy: To ograniczenie praw człowieka, praw elementarnych jest możliwe tylko wtedy, kiedy idzie o prawdziwy stan konieczności. Ustawa o epidemii w Niemczech nie przewidywała takich rzeczy aż do końca marca, kiedy to błyskawicznie zmieniono tę ustawę w taki sposób, że nikt o tym nie miał zielonego pojęcia, aż ustawa została zmieniona. Nie jestem teoretykiem spisku, ale to, co się wydarzyło, było uderzające. Nagle nastąpiła zmiana ustawy, która w zasadzie czyni ministerstwo zdrowia wszechmocnym. Z powodu epidemii, oni są w stanie ograniczyć wszystkie prawa elementarne według swego uznania – i to robią. Byłem gotowy to zaakceptować na pewien czas. Ale teraz już nie. Gdyż w niemieckiej konstytucji – nie wiem, jak to jest w Austrii – jest napisane, że jeśli wprowadza się ogranicznie praw elementarnych, to te podjęte kroki muszą być codziennie analizowane pod wględem ich naukowości. I jeśli tego się nie robi, jest to sprzeczne z konstytucją. To jest jasne jak „amen” w kościele. Ja jestem buddystą. Ale dla Pana też to musi być jasne. Ale dlaczego to nie jest oczywiste dla Niemców? Rząd nie powinien słuchać tylko swych własnych doradców, ale także naukowców, którzy mają inne zdanie. Jest tylu rozsądnych ludzi, którzy wyraźnie wypowiedzieli się w tej sprawie. Słuchać tych ludzi jest obowiązkiem polityków. Jeśli tego nie robią… Nie wiem, jak to jest w Austrii…

[Komentarz COVID1984PL: o braku naukowych podstaw do twierdzenia, że druga fala COVID-19 nadejdzie, o tym, że nigdy to nie nastąpiło oraz o tym, że z „grypą hiszpańską” było inaczej, kilkakrotnie wypowiadał się w ostatnich tygodniach prof. Didier Raoult, specjalista nr 1 na świecie od chorób zakaźnych.]

– W Austrii sytuacja była całkiem podobna i wprowadzenie różnych ograniczeń może być wytłumaczone tylko przez fakt, że wielu ludzi ma lęk. Powiedziano im, że ten wirus jest tak niebezpieczny. Kanclerz mówił nawet o tym, że jeśli nie podejmie się żadnych działań, w Austrii (liczącej 8 mln mieszkańców) będzie kilkaset tysięcy ofiar śmiertelnych.

– Powiem Panu otwarcie: Podziwiałem kanclerza Kurza. Mówiłem sobie: Dzięki Bogu za tak inteligentnego młodego człowieka. Przynajmniej tak inteligentnego jak pani Merkel. Ale potem pomyślałem sobie: Ależ się pomyliłem. Wystąpił z tymi interwencjami rzadowymi w tak śmieszny, wręcz głupi sposób. Do dzisiaj nie wiem, jak można było coś podobnego zrobić. Ten obowiazek noszenia maski. Przecież powszechnie wiadomo, że te maski:

a. niczemu nie służą, jeśli są używane tak, jak są używane,

b. są wręcz niebezpieczne.

Nie są dobre dla dzieci, nie są dobre dla starszych osób. Maska gromadzi drobnoustroje. I teraz zmusza się ludzi do noszenia masek w wielu dziedzinach życia. Panie Kurz, to niesłychane!

– W Austrii było tak, że na początku niewiele osób nosiło maskę. Było to przedmiotem żartów. Gdyż w Austrii znamy coś takiego tylko przez turystów z Dalekiego Wschodu. Mówiono, że noszenie masek jest bez sensu. I nagle rząd zrobił zwrot o 180 stopni i powiedział, że maski są konieczne, i wprowadził obowiązek noszenia masek.

– To, czego nie mogłem zrozumieć, i co jeszcze mniej rozumiem teraz, to fakt, że Niemcy teraz też to wprowadzają. Od pojutra muszę mieć maskę, żeby iść na zakupy. Ja nie mam żadnej maski. Muszę zobyczyć na amazonie…

– W Austrii otrzymuje się maski przy wejściu do supersamu.

– Ktoś, kto ich nie nosi…

– Jest karany mandatem.

– Tutaj też. Istnieje cały katalog mandatów. Każdy land posiada katalog mandatów. Długo miałem pozytywne zdanie o rządzie tego landu. Teraz koniec z tym. Rząd landu nie słucha nikogo, a minister zdrowia nie ma żadnego pojęcia o medycynie. Dobrze by zrobił, gdyby wysłuchał osób inaczej myślących. Może zmieniłby zdanie. Niech Pan sobie wyobrazi, co będzie, jeśli politycy stwierdzą, że cały czas się mylili. To katastrofa dla nich. Istnieje takie powiedzenie, pochodzące od amerykańskiego prezydenta: „Polityk jest tak dobry, jak jego doradcy”. Przecież musi być jasne, że nie tylko tu w Niemczech, ale na całym świecie popełniono straszliwe błędy. I jeśli polityk nie jest w stanie tego stwierdzić, jeśli nie potrafi wysłuchać różnych doradców, to jest on złym politykiem.

– Panie Profesorze, od tygodni w mediach mówi się, że dopóki nie będzie szczepionki albo lekarstwa, bądź też nie osiągnie się stadnej odporności, może to trwać miesiącami albo wręcz latami. Dlatego pytam się, jak długo jeszcze będzie trwało to kowidowe szaleństwo?

– To sami politycy spodowali ten kryzys. Kryzys nie istnieje jako prawdziwy kryzys. Dlatego kryzys się skończy, kiedy politycy to określą. To nie ma nic wspólnego z wirusem. Pandemia jako problem narodowy nigdy nie istniała. Ona jest zjawą. Jeśli Pan mnie pyta, kiedy skończy się zjawa, to odpowiadam, że skończy się wtedy, kiedy ktoś tego zechce.

– Panie Profesorze, w wielu krajach, także w Austrii od paru tygodni intensywnie dyskutuje się, czy działania rządowe są właściwe. Wielu Austriaczek i Austriaków współczuje rządowi, mówiąc że nie zamieniłaby się z nim miejscami. Czy pan Profesor chciałby się zamienić miejscami z członkami rządu, którzy muszą decydować, jakie działania należy podjąć?

– Nie bałbym się tego.

– Jak już wspomnieliśmy, Pan Profesor nie ogłosiłby lockdownu i nie bałby się tego konsekwencji?

– Nie. Oczywiście, że nie. Nie ma żadnych konsekwencji. Tylko pozytywne.

– W swych wypowiedziach wielokrotnie Pan Profesor podkreślał, że nie chce dzielić, ale chodzi mu o wypracowanie wspólnego rozwiązania, o nawiązanie transparentnej dyskusji.

– Tylko i wyłącznie. Dlaczego miałbym chcieć dzielić? Nie mam żadnej politycznej agendy. Nie należę do żadnej partii. Chciałbym tylko, żeby ten kraj funkcjonował. Chciałbym, żeby ten kraj stał się – tutaj będę emocjonalny – krajem, który kocham. A tego kraju już nie kocham. Wiele osób jest nadzwyczajnie nieszczęśliwych. Tak wiele osób jest zruinowanych. Tak wielu ludzi zachorowało z powodu tych działań rządu. Jest najwyższy czas, abyśmy stali się wobec siebie bardziej ludzcy. Powinniśmy na nowo stać się ludźmi. Teraz jest czas nieludzkości. Nie może tak być, że gdzieś idę, a inni mówią mi: „Oddal się! Oddal się!” Człowiek nie jest stworzony do czegoś takiego. Człowiek nie jest stworzony do izolacji. Człowiek jest istotą towarzyską. Dzięki Bogu! Człowiek jest po to, żeby spotykać się z innymi ludźmi. Wcześniej modlono się razem, smucono się razem, śpiewano razem. Teraz to już nie jest możliwe.

– Czy to właśnie lęk nie powoduje, że system odpornościowy jest osłabiony?

– Jestem immunologiem. W tej dziedzinie się habilitowałem. Dopiero później rozszerzyłem specjalizację na mikrobiologię. Dlatego uważam, że coś tam rozumiem z problemów immunologicznych. „System odpornościowy” to wyrażenie często używane, ale mało zrozumiane. Dlatego moja odpowiedź na Pańskie pytanie brzmi: na to nie da się odpowiedzieć w dwie minuty. Ani nawet w pięć. Ale faktem jest, że izolacja bardzo źle wpływa na ludzką psychikę. Chyba że ktoś chce zostać mnichem albo zakonnicą i poświęcić się medytacji. To jest w porządku. Ale wtedy jest się, jak powiedziałby buddysta, na drodze do nirwany. Ale nikt nie może nikogo do tego zmusić. Jeśli jest się do tego zmuszanym, to nie przyniesie to owoców, bo osoba zmuszana jeszcze nie jest dojrzała. Bardzo zły jest też fakt, że starsze osoby się nie poruszają. Doktor Püschel pierwszy zaczął przeprowadzać autopsje osób [zmarłych] z koronawirusem (i uważam to za wspaniałą rzecz, zwłaszcza że robił to wbrew zaleceniom Instytutu Kocha, który – podobnie jak ministerstwo zdrowia – zaleca, aby zmarłych z koronawirusem wkładać do plastikowego worka i kremować) i powiedział bodaj przedwczoraj, że ze 100 osób, które zbadał, wszystkie miały ciężkie choroby towarzyszące – jedną albo nawet dwie. Zwrócił jego uwagę fakt, że wiele osób miało zatorowość płucną. Ta przypadłość dotyczy starszych osob, które siedzą w domu i się nie ruszają. Powoduje to trombozę, po której szybko się umiera. I jeśli do tego dojdzie infekcja koronawirusem, umiera się jeszcze szybciej. To są rzeczy, które ludzie muszą rozumieć. W moim pierwszym nagraniu powiedziałem, że starsi ludzie muszą się spotykać z innymi osobami, muszą prowadzić swe życie tak jak wcześniej. Do tego dochodzi fakt, że szpitale są zamknięte. Nie można odwiedzać krewnych. Czy to jest normalne? Czy to jest rozumne? Czy można to jakoś uzasadnić? Nie. I to trzeba jak najszybciej zmienić.

– Kiedy Pan Profesor mówi o osobach starszych (bo to jest punkt, o którym się wiele mówi: ochrona tzw. grup wysokiego ryzyka), jak można sobie wyobrazić ich ochronę?

– Grupą zwiększonego ryzyka są starsi ludzie z ciężkimi chorobami. A nie po prostu starsze osoby. Grupę ryzyka stanowią starsze osoby z ciężkimi chorobami. Te osoby należy chronić, należy je lepiej izolować. Osoby, które je odwiedzają, muszą wtedy rzeczywiście nosić maskę. Dezynfekcja rąk jest bardzo ważna. I to wszystko, co do tej pory robiono. Na przykład, ktoś, kto ma kaszel, nie odwiedza starszych osób. Ale to jest zdrowy rozsądek. To robiono zawsze. Chcieć chronić te osoby jest w porządku. Ale  nie kosztem całego społeczeństwa.  To jest pozbawione proporcji.  To samo dotyczy innych czynników ryzyka. Ludzie umierają na serce. Jakie działania podejmuje się przeciwko temu? Żadne. Jako że rozporządzenia rządowe są pozbawione proporcji, są przeciwne konstytucji. Przeczytam coś Panu. Kodeks karny, paragraf 240: Przymuszanie. „Kto kogoś bezprawnie poprzez groźbę jakiegoś odczuwalnego zła (5 000 euro w Bawarii) zmusza do działania podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności albo grzywnie. Sprzeczna z prawem jest czynność, jeśli groźba zła w celu osiągnięcia celu jest uważana za naganną”. Jest naukowo udowodnione, że noszenie masek nie ma sensu. Jeśli zmusza się starszą osobę do noszenia maski, taka maska jest szkodliwa dla zdrowia. „Usiłowanie jest karalne”. „W szczególnie ciężkich przypadkach za to przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat”. Kiedy mamy do czynienia ze szczególnie ciężkim przypadkiem? „Szczególnie ciężki przypadek jest wtedy, kiedy przełożony lub urzędnik nadużywa swych kompetencji”. O-o! Niech Pan to powie panu Kurzowi. My tu chcemy to powiedzieć naszemu rządowi federalnemu, ale rząd nas nie słucha.

– Wróćmy do tematu szczepionek. W Austrii jest tak, że nawet minister zdrowia juz kilka razy powiedział, że nie powrócimy do normalności, dopóki nie będziemy mieli szczepionki.

– Czy minister zdrowia jest lekarzem?

– Nie.

– A kim jest?

– Politykiem. Przedtem był nauczycielem.

– Takie stwierdzenie nie może pochodzić od kogoś, kto uczył się działania układu odpornościowego u człowieka. Gdyby ktoś coś takiego powiedział mi w czasie egzaminu, oblałby egzamin. To świadczy o takim braku pojęcia, że jest to żenujące.

– Ale wielu znanych polityków to mówi. Media to powtarzają.

– Polityk zawsze jest znany. Inaczej nie byłby na czele. A media nie mają własnego zdania. Media nie mają ludzi, których mogliby konsultować. A jeśliby mogły to zrobić, to tego nie robią. Nie chcą tego robić. Chcą robić to, co jest akurat w modzie. I to jest właściwie bardzo smutne. Kiedy widzę, jak ludzie w tym kraju (i także w Pańskim kraju) w ciągu ośmiu tygodni zostali przeświadczeniu o rzeczach, którym brakuje jakiejkolwiek podstawy, które nie są prawdziwe, to daje do myślenia. Ta cała historia ze szczepionką… Nie jestem wrogiem szczepionek. Wręcz przeciwnie. Zawsze uczyłem, że sensowne szczepienia są sensowne i należy je przeprowadzać. Ale uczyłem także, kiedy należy przeprowadzić szczepienie. Jeśli mogę to rozwinąć?

– Proszę bardzo.

– Szczepionki są polecane przy chorobach infekcyjnych, które są naprawdę niebezpieczne. I tylko jeśli mają duże prawdopodobieństwo pozytywnego działania. Jeśli agens nie zmienia się co chwila. Pierwsze szczepionki były szczepionkami przeciwko zatruciom bakteryjnym: błonicy i tężcowi. Do tych szczepionek, wynalezionych przez von Behringa, za co dostał nagrodę Nobla, do dzisiaj nie można się przyczepić. One sa absolutnie do zalecenia, są wspaniałe. Nie ma nic, co przemawia przeciw nim, i wszystko przemawia za nimi. Potem doszedł do tego krztusiec. Przeciwko jadom produkowanym przez bakterie można mieć bardzo dobrą szczepionkę. Potem przyszły wirusy: odry, nagminnego zapalenia przyusznic itp. Wszystko w porządku. Ale to były wirusy typowo ludzkie, a nie zwierzęce albo takie, które stale skaczą i stale mutują. Wirus odry nie może w ogóle mutować. Jeśli zmutuje, umiera. Te wirusy, które się nauczyły nie zabijać ludzi, ale czynić ich „stosunkowo ciężko chorymi”, mają się dosyć dobrze. Albowiem nie zabijają swego nosiciela i powstaje pewien rodzaj współistnienia. Tutaj należą takie wirusy, jak koronawirusy. Także wirusy grypy tutaj należą, chociaż wirusy grypy nie są aż tak roztropne jak koronawirusy, gdyż są mimo wszystko dosyć niebezpieczne. Dlatego istnieje szczepionka przeciwko grypie, ale jej znalezienie wymaga dużo więcej wysiłku. Trzeba wziąć wirusy z tego roku, zobaczyć, w jaki sposób się zmieniły. Do tego trzeba mieć nadzieję, że wirus w przyszłym roku będzie zbudowany podobnie, z jakimiś kilkoma małymi zmianami. Dlatego przemysł musi stale dostosowywać szczepionkę. Może Pan sobie wyobrazić, że to jest drogie. Ponadto, są szczepionki bez wzmacniaczy i szczepionki z wzmacniaczami. I te wzmacniacze zawsze były przyczyną efektów ubocznych. I z tego powodu szczepi się na grypę szczepionką bez wzmacniaczy głównie starsze osoby. I dlatego jest ona bardzo dobrze tolerowana. Kiedy przyszła świńska grypa, szybko wynaleziono szczepionkę, ale to była szczepionka z wzmacniaczami. Prof. Wodarg i ja byliśmy chyba jedynymi osobami, które mówiły: Nie róbcie tego. Szczepionka nie była sprawdzona. Pan wie, jak to wszystko się skończyło. Mówiliśmy, że to nie jest wskazane, gdyż świńska grypa nie przebiega ciężej niż inne grypy, a nawet lżej. I teraz mamy koronowirusa. Koronawirus to młodsza siostra grypy. Nie starsza siostra. Covid jest starszą siostrą koronawirusów. On leży gdzieś w dużych granicach grypy. Prawdopodobieństwo, że ten wirus znowu będzie niebezpieczny, jest ekstremalnie małe. Jeśli wyprodukuje Pan szczepionkę na Covid-19, to prawdopodobieństwo, że następna fala koronawirusów (w przyszłym roku: grypa letnia [sic! Chyba powinno być: zimowa], wiosenna, grypa koronawirusowa) będzie odpowiadać tej szczepionce, jest mała. Może tak być, ale nie musi. Nic za tym nie przemawia.

– Wiele osób obawia się, że kryzys koronawirusowy będzie pretekstem do wprowadzenia powszechnego obowiązku szczepień.

– Wtedy powstałbym i powiedziałbym: Ludzie, teraz to już jest przesada. Czerwoną linię już przekroczono. Gdyby tak miało się stać, to muszę na poważnie wziąć te głosy, które teraz mówią o WHO, o Billu Gatesie, o przemyśle farmakologicznym, o robieniu pieniędzy. Ja nie chcę o tym mówić. Nie wiem nic o tym.

– Ale nie można tego wykluczyć?

– Nie mogę tego wykluczyć, ale nie chciałbym w to wierzyć. Nie chciałbym też wierzyć, że ta groźba obowiązkowych szczepień ma takie tło. Chciałbym wierzyć, że ta „wiara” w szczepionkę pochodzi z niewiedzy. Teraz coś powiem: Moi przyjaciele spytali mnie: Skąd to pochodzi, że to społeczeństwo, politycy, wpływowi ludzie, media mówią takie rzeczy. Ja odpowiedziałem: Istnieje wirus. Nie nazywa się on Covid-19. Nazywa się żądzą. I ten wirus żądzy powoduje syndromy żądzy. Syndrom jest zbiorowiskiem symptomów, objawów chorobowych. Cztery objawy syndromu żądzy to: chciwość, niewiedza, próżność i zacofanie.

– Myślę, że słowa Pana Profesora dla wielu nie wrogów szczepionek, ale krytyków szczepionek w Niemczech i w Austrii działają jak balsam. W ostatnich tygodniach atakowano krytyków szczepionek, oskarżając ich, że nie zrozumieli doniosłości szczepionek i że są nieodpowiedzialni.

– Ja bym odpowiedział im pytaniem: Skąd to wiecie? Ja też jestem atakowany i pouczany przez ludzi, którzy nigdy się nie nauczyli. Ciągle się pytam, skąd ludzie wiedzą o tym tak dobrze. Gdzie można o tym przeczytać?

– Powtarzają to niczym modlitwę.

– Tak. Jak modlitwę. Ale nie w kościele. W kościele już nie można się modlić. Tego po prostu nie rozumiem. Muszę powiedzieć, że boję się tego.

– Głośnym tematem ostatnich tygodni było nadmierna śmiertelność. W Europie, w poszczególnych krajach. Jakie są fakty?

– W Europie mamy do czynienia z nadmierną śmiertelnością w tym czasie koronawirusa. Ale ludzie z reguły nie widzą przyczyny tej nadmiernej umieralności. Mam dwie odpowiedzi, które każdy może sprawdzić. Ta nadmierna śmiertelność pochodzi z danych z czterech krajów: Włochy, Hiszpania, Francja i Wielka Brytania. We wszystkich innych krajach europejskich nie ma żadnej nadmiernej śmiertelności. Wręcz przeciwnie. W Niemczech śmiertelność jest poniżej przeciętnej. Teraz Pan mnie zapyta, dlaczego Covid-19 zabija tylko w tych czterech krajach. Mówię, że to właśnie jest problemem. To prawdopodobnie nie Covid-19 zabija. Jeśli zajrzy Pan do brytyjskich statystyk, stwierdzi, że także w grupie wiekowej 15-65 lat istnieje duża nadśmiertelność. W tej grupie znajduje się tak mało prawdziwych ofiar śmiertelnych koronawirusa. Można je policzyć na palcach jednej, dwóch rąk. Inni nie umarli z tego powodu. Być może zmarli dlatego, że system opieki zdrowotnej nie funkcjonuje dobrze i dlatego w szpitalach nie potraktowano ich tak jak powinno. To dotyczy też Włoch, Francji i Hiszpanii.

– Pan Profesor myśli o braku higieny…

– Higiena jest jednym z wielu punktów, ale nie wszystkim. Włoskie szpitale są na skraju wytrzymałości przy każdej fali grypy. To jest powszechnie znane. Stan konieczności bez końca. Jeśli we Włoszech, w Hiszpanii, we Francji dochodzi do tego, że z powodu koronawirusa peronel nie może pracować, bo musi być w areszcie domowym z powodu kwarantanny, to nie ma już kto pracować w szpitalach. Jest też znane, że infekcje nabywane w szpitalach tych krajów przyjmują zupełnie inne wymiary niż tutaj. Z powodu warunków higienicznych, z powodu braku standardu.

[Komentarz COVID1984PL: w temacie Włoch zob. Przyczyny kryzysu sanitarnego we Włoszech, zwłaszcza w Lombardii („un’anomalia planetaria”).]

– Ale o tym wiadomo w kręgach lekarskich. Opinii publicznej powiedziano, że te ostatnie tamtejsze wydarzenia są czymś nowym, spowodowanym Covid-19.

– Już tutaj jest tak, że osoby, które powinny się znaleźć w szpitalach, z różnych powodów nie są w szpitalach, gdyż miejsca w szpitalach są zarezerwowane dla chorych na Covid-19, których nie ma. Przeliczono falę zachorowań i stwierdzono, że będziemy przeciążeni. Już 22 marca powiedziałem, że tak się nie stanie. I się nie stało. Ale co za wyrazy pogardy usłyszałem w związku z tym. Mówiono o mnie jako starym i emerytowanym, który już się nie zna na medycynie, który nie potrafi liczyć. Może tak. Ale może jednak miałem trochę racji. I co wtedy powiecie? Dlaczego wy nie rozmyślacie nad tym, co można zrobić lepiej, zamiast cały czas iść naprzód. „Zawsze do przodu, nigdy do tyłu”. Czy Pan wie, skąd pochodzi to powiedzenie?

– Nie.

– To były słowa Honneckera. „Zawsze do przodu, nigdy do tyłu”. Był czas, gdy te słowa obowiązywały tylko w części Niemiec. Teraz obowiązują w całych Niemczech, a także u Pana w Austrii. Co się stało? Niemiecki naród idzie ciągle naprzód, a woda sięga już do szyi. Ale nigdy do tyłu.

– Dzięki Bogu, jako Austriak nie znałem tego powiedzenia. Spotkał się Pan Profesor z wyrazami pogardy z powodu krytyki, jaką Pan wyraził. Pogardzano Panem w różnych niemieckich telewizjach, ale ani razu Pana nie zaproszono do dyskusji, aby dać Panu możliwość o tym mówić.

– Jestem na emeryturze. Ten, kto jest na emeryturze, ma wielką zaletę – nie może stracić pracy. Otrzymuję emeryturą, na jaką zarobiłem, i to, co robię, nie jest sprzeczne z prawem. Nie sądzę, że można coś zrobić przeciwko mnie, i dlatego media publiczne nie chcą mnie mieć u siebie. Mogę się wyrażać tak, jak chcę.

– W całej dyskusji od kilku tygodni ma się wrażenie, że politycy i urzędnicy opieki zdrowotnej tylko powtarzają to, co mówi WHO. Czy jedną z przyczyn kryzysu nie jest to, że w sposób bezkrytyczny podaje się dalej to, co powiedziała WHO.

– WHO jest dla mnie czerwoną płachtą. O tym, jakich przestępstw dopuściła się WHO w ostatnich 20 latach, napisano książki. WHO, w przeciwieństwie do państw, do rządów, zajmuje szczególne stanowisko. O ile rządy muszą uzasadnić swe kroki, WHO nie ma żadnej konstytucji, której musiałaby przestrzegać. WHO może zrobić wszystko. To prowadzi oczywiście do nadużycia, które nazywa się wszechwładzą. I ta wszechwładza jest przerażająca. Gdyż rządy wierzą WHO. Nie rozumieją, że WHO nigdy nie była rządzona przez kogoś, kto praktykował medycynę. Obecny szef WHO nie ma w ogóle wykształcenia medycznego. WHO jest zbyt duża, zbyt potężna, wszechpotężna. Fakt, że ten kryzys koronawirusowy w ogóle był możliwy, jest „zasługą” WHO. Ja pochodzę z kraju, który nie jest jak Niemcy. Wyjechałem z Tajlandii, gdyż to nie był i nie jest kraj demokratyczny. Chciałem być wolny. Chciałem mieć wasze prawa elementarne. Jedność, prawo i wolność [Pierwsze słowa obecnego hymnu Niemiec – przyp. tłum.]. Tego szukałem i właściwie tu to znalazłem. Tu jest mój drugi dom. Kocham tę ojczyznę. Ale gdzie jest dziś jedność? Jest tylko kłótnia. Gdzie jest prawo? Pozbawiono nas naszych praw. Gdzie jest wolność? Nie mamy już wolności. Jesteśmy zmuszani robić różne rzeczy. I ta cała historia nie tylko mnie zasmuca, ale boję się. Nie o mnie. Jak powiedziałem, mi już nie może się nic stać. Ale boję się o moje dzieci i o moich wnuków. Przed 90 laty była możliwość ucieczki. My nie możemy już uciec, bo wszędzie jest tak samo. Może do Szwecji, ale tam jest za zimno. I obawiam się, że do Austrii też nie można uciec, gdyż Austriacy nie wykorzystują okazji pokazania Niemcom, czym jest roztropność.

– Panie Profesorze, nadzieja umiera ostatnia. Ja jeszcze ją mam.

– Myślę, że Pan ma jeszcze to, czego ja już nie mam.

– Mam nadzieję, że nadzieja wróci do Pana. Chciałbym serdecznie podziękować za rozmowę.

2 myśli na temat “Prof. Bhakdi w wywiadzie o „koronaszaleństwie”: o bezsensowności i szkodliwości „lockdownu”, danych naukowych nt. Covid-19, odbieraniu praw obywatelskich, „drugiej fali” i szczepionce”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s