„Lockdown” przyśpiesza szczyt zakażeń i umieralności oraz „nadyma” krzywą, zamiast ją „wypłaszczać” wg. francuskiego studium

Dwóch francuskich badaczy, Gilles Pech de Laclause i Arnaud Delenda, oraz chorwacka epidemiolog, Lana Augustincic, ogłosili 20 maja studium pt. „Interwencje niefarmaceutyczne, przepełnienie szpitali i nadmiarowa umieralność: analiza statystyczna i studium matematyczne skutków interwencji niefarmaceutycznych podczas epidemii COVID-19” (nasza kopia PDF, wcześniejsza wersja po francusku autorstwa dwóch Francuzów, format PDF, jest z 10 maja). Opierając się na danych dostępnych w serwisie Our World in Data przeanalizowali przypadki trzech państw: Belgii, Holandii i Szwecji, ale także pierwsze dane z Chin pod kątem skuteczności różnych form „lockdownu” oraz modeli epidemicznych.

W studium jest mowa interwencjach niefarmaceutycznych (ang. Non Pharmaceutical Interventions, NPIs), czyli o środkach walki z epidemią, które nie są lekami (dystans społeczny, zamknięcie obywateli w areszcie domowym, ograniczenie przemieszczania się, etc.).

Badacze zwrócili uwagę na:

– liczne problemy metodologiczne matematycznych modeli przewidujących przebieg epidemii,

– błędy statystyczne i matematyczne modelowania epidemicznego,

– potrzebę bliższego przyjrzenia się i porównania różnych regionów (nie tylko państw),

– na to, że nie trzeba pozytywnego wyniku testu, by oznaczyć zgon jako spowodowany COVID-19 (co jest praktyką powszechnie stosowaną w dobie tej „pandemii”),

– myślnie stadne naukowców, którzy proponują te same rozwiązania, a potem nie są w stanie przyznać się do błędu i wycofać z nieudanych prognoz.

Na przykładzie Szwecji i Belgii przewidywania modelu epidemicznego Imperial College nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Naukowcy z Uniwersytetu w Uppsali zastosowali ten model dla Szwecji. Wg. przewidywań 7 maja powinno być 27.000 zgonów i 211.000 hospitalizacji przy braku „lockdownu”. W rzeczywistości 7 maja 500 osób było na terapii intensywnej i 3000 osób zmarło. W Belgii natomiast zmarło trzy razy więcej osób niż przewidywał model dla wariantu „lockdownowego”. Rzeczywistość jest więc całkowicie odwrotna od przewidywań Fergusona i spółki.

Szwecja: na niebiesko przewidywania modelu Imperial College przy braku jakiegokolwiek „lockdownu”, na żółto przy umiarkowanym „lockdownie”, na czerwono stan faktyczny. Czy Szumowski też opierał się na tym modelu?

Autorzy studium doszli zatem do zaskakujących (dla „oficjalnej narracji”) wniosków: ścisły „lockdown” nie różni się zasadniczo w skutkach od luźnego, a ponadto różne formy „lockdownu” przyśpieszają szczyt epidemiczny oraz nadymają krzywą, zamiast ją wypłaszczać. Poniżej przedstawiamy tłumaczenie streszczenia studium i jego wniosków oraz dwa wykresy.

STRESZCZENIE

Studium jest opracowaniem obserwacji sytuacji epidemicznej i śmiertelności w trzech państwach porównywalnych pod względem demografii i PKB, w których wystąpiła epidemia wirusa SARS-CoV-2 i choroby COVID-19: Belgii, Holandii i Szwecji. Te trzy państwa przyjęły trzy różne stopnie interwencji niefarmaceutycznych (ang. NPI) (w znaczeniu WHO) od surowych do miękkich. Posiadają trzy różne systemy służby zdrowia, od najlepiej wyposażonego do najmniej. A ich wyniki się znacznie różnią.

Przewidujące scenariusze opierające się na modelu SEIR odnośnie Belgii i Szwecji nie potwierdzają hipotezy, że model epidemiczny może przewidzieć stopień zapełnienia szpitali i śmiertelność, ani w Belgii, ani w Szwecji. Przeciwnie, „lockdown” (Belgia) czy „shutdown” (Holandia) nie „opóźniają” szczytu nowych przypadków ani szczytu umieralności, ale powodują, że następują one szybciej i nie „wypłaszczają” krzywej nowych przypadków, ani krzywej umieralności, ale przeciwnie, „nadymają” je.

Hipoteza, według której interwencje niefarmaceutyczne mają bezpośredni wpływ na wskaźnik rozprzestrzeniania się epidemii R nie jest matematycznie dowiedziona. Interwencje niefarmaceutyczne mają bezpośredni wpływ na współczynnik kontaktów (międzyludzkich) na dany okres czasu, który jest jednym z parametrów obliczania wskaźnika R.

Założenia, w których modele epidemiczne są wykorzystane do wyznaczenia wartości R, która prowadzi do zapełnienia szpitali w granicach możliwości systemu zdrowia nie są prawdziwe. Te założenia biorą modele do góry nogami: wskaźnik „R” staje się parametrem, którym się „bawi”, by wydedukować interwencję niefarmaceutyczną w chwili t. Modele nie mają zastosowania w tych przypadkach.

Zakładamy, że zmienianie współczynnika kontaktów (międzyludzkich) przez interwencje niefarmaceutyczne wymaga także zmian proporcjonalnych do innych parametrów, jak współczynnik wyzdrowienia, co wywołuje przewrotne skutki. W przypadku najbardziej rygorystycznych interwencji niefarmaceutycznych, gdzie współczynnik kontaktów jest asymptotyczny, zakładamy przepełnienie szpitali i nadmiarową śmiertelność.

Oficjalne dane potwierdzają: im bardziej rygorystyczny „lockdown”, tym szybszy szczyt zakażeń. A im szybszy i gwałtowniejszy szczyt, tym większe prawdopodobieństwo nagłej zapaści służby zdrowia)
Oficjalne dane potwierdzają: im bardziej rygorystyczny „lockdown”, tym szybszy i większy szczyt zgonów. A im szybszy i gwałtowniejszy szczyt, tym większe prawdopodobieństwo nagłej zapaści służby zdrowia)

WNIOSKI

1. Lockdown (Belgia) czy shutdown (Holandia), ścisły czy elastyczny, nie „opóźnia” szczytu nowych przypadków ani szczytu umieralności, przeciwnie, powoduje, że następują szybciej.

2. Lockdown (Belgia) czy shutdown (Holandia), nie „wypłaszczają” krzywej nowych przypadków ani krzywej umieralności, przeciwnie „nadymają” je.

3. Ścisły lockdown (społeczna izolacja) prowadzi do niechcianego przewrotnego skutku przepełnienia szpitali i zwiększonej liczby zgonów. Przeciwnie do skutku, który sobie wyobrażano.

4. Rozumowanie, że interwencje niefarmaceutyczne bezpośrednio wpływają na „R0” rozprzestrzeniania się epidemii, jest fałszywe. Interwencje niefarmaceutyczne nie wpływają bezpośrednio na R0, ale na jeden z jego parametrów: współczynnik kontaktów (międzyludzkich). A współczynnik kontaktów jest odwrotny do współczynnika wyzdrowienia.

5. Matematyczne i statystyczne modele zostały zbudowane na podstawie nienaukowej „hipotezy” i są odchyleniem od modeli:

– Użycie „R” jako parametru, podczas gdy jest to wskaźnik,

– Oszacowanie w danej chwili poziomu „dyscypliny” populacji,

– „Wypaczony” model, w którym modyfikuje się R (t) w danym momencie t przez „interwencję niefarmaceutyczną”,

– Przewidywanie [ilości osób wymagających] hospitalizacji nie jest udowodnione.

– Back testing, ale brak modelowania przewidującego.
Pozostajemy skromni (w ocenie), ale umocnieni w naszych przekonaniach (już od 9 tygodni). Ścisłe i niezróżnicowane powszechne zamknięcie ludzi w domach nie ma znaczącego wpływu i zakładamy, że może nawet mieć niechciane skutki. Mogliśmy to zauważyć badając, jak działają te modele. Mogliśmy to zauważyć przyglądając się pierwszym publikacjom o Hubei. Niewiarygodny środek („lockdown”), który nie był przedmiotem żadnej naukowej debaty, naturalnie narzucający się [pod pretekstem, że] „nie mamy innego wyboru”.

We wszystkich krajach, gdzie ten jeden środek został wprowadzony (bez masowego testowania z kwarantanną selektywną) widzimy, że pandemia dalej się rozwijała. I to niezależnie od stopnia interwencji niefarmaceutycznych wprowadzonych przez państwa czy od daty, kiedy zostały wprowadzone. W krajach, które nie zaprowadziły zamknięcia ludzi w domach wyniki są podobne do tych krajów, w których to zrobiono (standard szwedzki).

Wniosek jest przeciwny intuicji, zderza się z pomysłami szybkiego myślenia i dotyka głębokich sprężyn psychologii zbiorowej. Im bardziej ogromna inwestycja, tym większa tendencja do dalszego inwestowania. Im większa ofiara, tym trudniej przyznać, że była niepotrzebna. Jaki byłby los tych, którzy próbowali wytłumaczyć Inkom, że ich ofiary nie mają wpływu na bieg słońca?

Ogólniej rzecz biorąc, uważamy, że wyścig ku komunikacji naukowej w czasie rzeczywistym, z coraz liczniejszymi, hierarchicznymi, zaopatrzonymi i umiędzynarodowionymi zespołami prowadzi do coraz bardziej jednolitych wyników prac. Skupiając się na tych samych tematach, przyjmując te same podejścia, współcześni naukowcy mogą ciągle osiągać te same stronnicze wyniki bez końca.

Zob. nasz artykuł: Czy „lockdown” (powszechny areszt domowy obywateli) działa jako środek spowalniający „pandemię” COVID-19?, w którym przytaczamy liczne argumenty, badania i głosy naukowców świadczące o tym, że „lockdown” po prostu nie działa. Powyższe studium jest kolejnym na to dowodem.

Jeden komentarz na temat “„Lockdown” przyśpiesza szczyt zakażeń i umieralności oraz „nadyma” krzywą, zamiast ją „wypłaszczać” wg. francuskiego studium”

  1. Ciekawe dane nt. Szwecji dotyczące sumarycznej liczby zgonów w porównaniu z ostatnimi 5 latami – na podstawie Szwedzkiego GUS-u (https://scb.se/en/About-us/news-and-press-releases/highest-mortality-this-millennium-noted-in-sweden/):

    Główny Urząd Statystyczny w Szwecji do 29 maja zanotował łącznie 41,5 tys zgonów, dla porównania w 2015, 2017,2018 ok. 40 000. Od 2017 populacja Szwecji zwiększyła się o ok. 235 000, a od 2015 prawie 300 000. Poniżej porównanie procentowo z tego okresu:

    2015 rok: sumaryczne zgony stanowią 0,407% populacji
    2017 rok: sumaryczne zgony stanowią 0,400% populacji
    2020 rok: sumaryczne zgony stanowią 0,406 % populacji

    Natomiast szczytem manipulacji są wykresy śmiertelności EUROMOMO. Zmienili layout strony niedawno, ale również skalę wykresów, gdzie piki wyglądają strasznie (a czasami jest różnica np. 500 zgonów w danej grupie wiekowej w porównaniu z innymi latami, co jak na całą Europę jest wręcz pomijalne, a przez wyskalowanie osi Y robi wrażenie skoku o znacznie wyższą wartość). Do tego wykresy są sprytnie wykreślone i piki występują ze względu na opóźnioną rejestrację zgonów, o czym EM wyraźnie informuje. Matematycznie liczy się pole powierzchni pod krzywą, które w tym przypadku niewiele różni się z latami ubiegłymi, pomijając rok 2019). Ludzie którzy jednak nie potrafią czytać wykresów, mogą być przerażeni. Do tego należy uwzględnić przyrost ogólnej liczby ludności w Europie i odnieść ilość zgonów do niej , aby otrzymać procent (jak wyżej w przypadku Szwecji). Pomijam już przyczyny zgonów, których można by uniknąć, gdyby nie „błędne” protokoły medyczne w leczeniu chorych, brak opieki medycznej i pozostawienie samym sobie osób starszych, czasami paliatywnych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s